czwartek, 26 grudnia 2013

Dylemat

Chyba zamknę tego bloga, usunę wszelkie ślady po jego bytności.
Po pierwsze i tak większość z Was to hejterzy... Bo to teraz takie modne.
Po drugie, przeze mnie Asha jest teraz w szpitalu. I bynajmniej nie ma to nic wspólnego z wampirami.
Kazałam trzymać jej się z daleka, kiedy jest pełnia, ale ona nie posłuchała. Ma teraz poważne rany. I to nawet nie ja ją uratowałam tylko... wampir.
Jestem teraz w kompletnej rozsypce. Noki podchodzi do wszystkiego sarkastycznie, bądź ironicznie. Moje stado chce, żebym wyjechała. Jako tako trzymam się tylko dzięki współlokatorce.
Nie mogę usiedzieć na miejscu. Byłam pewna, że w końcu coś pójdzie nie tak.
W dodatku ten wampir uważa, że jestem niebezpieczna i ciągle tutaj przychodzi. Obserwuje mnie. Żaden mój ruch nie ujdzie jego uwadze.
W głowie mam totalny chaos.
Yoshike

środa, 11 grudnia 2013

Wierzenia Yoshi

Jak na razie to wersja robocza, którą będę edytować, jak wrócę do domu. Yoshike akurat od 2 tygodni choruje i ciężko mi było uzyskać informacje.
Według wilkołaków są 4 bogowie: Słońce, Księżyc, Niebo i Ziemia. Narysuje na kartce powiązania między nimi i tutaj wstawię.
Niebo i Ziemia żyły w pokoju i postanowiły zasiedlić Matkę. Ludzie rozwijali się, ale nie byli podobni do swoich stwórców. Chcieli mieć wszystko dla siebie. Słońce i Księżyc postanowili stworzyć własne rasy, które będą mogły powstrzymywać zachłanność ludzi. Jednak nowe istoty miały inne plany i wypowiedziały posłuszeństwo. Słońce wyklął swoje dzieci i tak narodziły się wampiry. Natomiast bogini Księżyca także była zła na wilkołaki i postanowiła podporządkować sobie je za pomocą pełni. Z czasem wampiry i wilkołaki stały się odporne na "klątwę" swoich stwórców.
A teraz trzymajcie za mnie kciuki, bo mam sprawdzian. I nic się nie uczyłam. Nauczyłam się tego od Noki: "po co się uczyć... co ma być, to będzie".
Asha

wtorek, 3 grudnia 2013

Moja decyzja

Tym razem to nie wina Ashy, że nie ma kolejnego posta, lecz moja. Powiedziałam jej, że kolejny ja napiszę.
Jeśli chodzi o moje wygnanie, to Asha chyba nie całkiem mnie zrozumiała. Sama zdecydowałam o odejściu.
Widzicie... Wcześniej przywódcą mojej sfory był Alan i wszystko było w porządku. Ale jakiś czas temu wyzwał go na pojedynek syn i niestety wygrał, zabijając swojego ojca. Karol jest arogancki i traktował wszystkich z góry, więc kiedy wygnał swoich braci, ja i jeszcze kilka innych wilkołaków opuściliśmy stado razem z nimi.
Nadal tworzymy jedną grupę (8-osobową), ale jesteśmy pozbawieni terytorium. Naszym przywódcą jest teraz Marcin (wilk, który mnie przemienił) i załatwia ze Starszyzną prawo do pewnego terenu niedaleko. Możliwe, że już niedługo będziemy pełnoprawną watahą :)
Nie mam teraz zbyt dużo czasu i muszę się streszczać.
Yoshike

czwartek, 28 listopada 2013

Prawdziwe

Moim zdaniem Yoshike jest trochę uprzedzona do wampirów. Jej zdaniem to krwiożercze maszyny do zabijania. Ja mam inną opinię na ten temat. Tutaj zacytuję Noki: "Czy człowiek też nie jest maszyną do zabijania? Codziennie zabijamy tysiące niewinnych zwierząt, żeby jeść ich mięso. Zapewne dla nich jesteśmy czymś w rodzaju wampirów".
Wyobraźcie sobie starego człowieka w ciele nastolatka. U wampirów nie zwalnia proces produkcji nowych komórek (Yoshi chyba o tym wspominała) i nie dochodzi do "zużycia materiału" xD
Dlaczego wampiry unikają ludzi? Bo boją się straty i bólu. Każdy z nas stara się unikać cierpienia. Wampiry też tak robią. Żyją w zamkniętych społecznościach i izolują się od ludzkości, aby zapobiec przywiązaniu się do jakiegoś człowieka.
Wyobraźcie sobie, że kogoś pokochacie i zdajecie sobie, że ta osoba będzie się starzeć i zapragnie mieć dzieci... Wiele wampirzyc rozpacza z tego powodu, nienawidzi swoich "stwórców", a miłość przez to umiera. Zapewne wiele czytelniczek powiedziałoby, że nie chce mieć dzieci. Teraz może tak jest, ale po kilku wiekach zmienicie zdanie.
Wampirze związki czasami decydują się na dzieci. Pewnie zastanawiacie się teraz w jaki sposób. Najczęściej poprzez adopcję małego dziecka i wychowywania go. Nigdy nie przemieniają dziecka w wampira. Jakiś kodeks im tego zabrania. Co prawda, adoptowane dzieci mogą zostać przemienione, jeżeli tak zadecydują, ale dopiero po ukończeniu 20. roku życia.
Bardzo rzadko natomiast występują związki mieszane człowiek-wampir. Kończą się w ten sam sposób: rozstanie albo przemiana. Innej opcji nie ma ;p
Jedno jest prawdą. Dla większości z nich jesteśmy jedynie pożywieniem i ten pogląd raczej się nie zmieni :/ Osobiście wolę zostać człowiekiem, ale chciałabym poznać jakiegoś wampira (za co dostało mi się po uszach od Yoshi xD).
Niektóre wampiry nie potrafią sobie też poradzić z presją nieśmiertelności i popadają w depresję. Zazwyczaj wskutek tego stają się pustelnikami. Inne radzą sobie w inny sposób: przypominają wiecznie imprezujące nastolatki.
Nie mam doświadczenia Yoshike w prowadzeniu bloga, dlatego moja wypowiedź może być chaotyczna, a poza tym nie mam pojęcia co i jak napisać... Narka
Asha

PS
Jutro post o wilkołakach, który Wam obiecałam jakieś kilka dni temu :)

środa, 27 listopada 2013

Zbieranie materiałów

Dzisiaj bardzo krótko i na temat.... Na razie zbieram informacje do kolejnego posta :)
Prosiliście, żebym napisała coś o wampirach, więc męczę wszystkich w około i mozolnie wyciągam z nich informacje. Yoshike nie ma przeze mnie odpoczynku po maturach... Podobnie Noki. Ale już jutro powinnam mieć na tyle źródeł, że skrobnę dłuższy esej na temat wampirzej egzystencji ;p
Do tego czasu proszę Was o cierpliwość i przepraszam za wszelką zwłokę i utrudnienia... Narka
Asha

niedziela, 24 listopada 2013

Wilki a wilkołaki

Temat społeczności wilkołackiej (nie mam pojęcia czy dobrze to odmieniłam xD) interesuje mnie chyba równie mocno, jak Was. Dlatego na ten temat mogę napisać kilka słów ;)
Otóż przypominają one nieco ucywilizowane sfory wilków (normalnych zwierząt mieszkających w lesie ;p). Panuje tam ścisła hierarchia i prawo silniejszego. W przeciwieństwie jednak do tradycyjnej watahy w stadzie wilkołaków wszystkie samice (kobiety) mają prawo do rodzenia potomstwa (czy ja wiem czy to jakiś przywilej xD).
Jeżeli przywódca (alfa) zostanie pokonany... czyli zabity... jego synowie muszą opuścić sforę. Często zdarza się, że niektórzy członkowie odchodzą razem z nimi, gdy nie chcą zaakceptować nowego alfy.
Wilkołaki nie wiążą się z ludźmi, a jeśli już, to przemieniają go :D
Wygnany członek stada zmuszony jest do radzenia sobie samemu. Najczęściej wtedy ma kilka opcji do wyboru:
- Zostaje samotnym wilkiem bez terytorium, takim wędrownikiem (nie może przebywać na terenach wilczych stad).
Osoby wybierające ten tryb życia kojarzą mi się z motocyklistami w skórach, podróżujący od miasta do miasta ;p
- Dają początek nowej sforze (znajdują partnera i zajmują nowe terytorium)
- Dołączają do innej watahy.

Zdarza się, że wilkołaki same wybierają samotny tryb życia, chociaż to ponoć bardzo rzadkie zjawisko. Innym powodem opuszczenia stada jest znalezienie partnera-wilkołaka. Są różne opcje:
A) wilkołak-samotnik: taki osobnik zazwyczaj nie chce dołączać do żadnej sfory, bo sam sobie jest panem. Wtedy zakładają nowe stado.
B) wilkołak z innej watahy: zazwyczaj to wilkołaczka opuszcza swoje stado i przechodzi do sfory męża (moim zdaniem to dyskryminacja xD).
C) małżeństwo aranżowane: wbrew pozorom to bardzo częste zjawisko. 1/4 małżeństw wilkołaków jest aranżowanych przez rodziców.
Następnym razem opowiem Wam o wierzeniach większości watah i kulcie Księżyca, bo to też bardzo ciekawy temat :)
Większość podanych tutaj informacji pochodzi od Yoshike lub z opowieści innych wilkołaków, które dzięki niej poznałam ;D
Asha

sobota, 23 listopada 2013

Przepraszam

Cześć wszystkim. Posty dodaję przez tablet i coś musiało być nie tak, bo się nie dodał- stąd jednodniowe opóźnienie.
Mieliśmy wczoraj naradę. Nie wiem czy Yoshike zdążyła już Wam wspomnieć, ale w naszej szkole zawiązało się małe nieoficjalne kółko zjawisk paranormalnych :) Może nadmienię w jaki sposób powstało.
Otóż Yoshi chodzi do klasy z Noki- Gotką zafascynowaną światem mroku, ale podchodzącą do tego tematu sceptycznie i ciągle się kłócą o to. Pomimo to się przyjaźnią. Często w piątki przesiadują przed lekcjami w bibliotece. Tam właśnie spotkał je Kamil, którego zaciekawiły ich poglądy. Potem doszłam ja, a na końcu dołączył Łukasz, chłopak mojej koleżanki z klasy, który twierdzi, że jest medium.
Zapewne zastanawiacie się, co tam robimy... Nic specjalnego. Wczoraj akurat rozwiązywaliśmy pewne problemy. Mój brat uważa, że wstąpiłam do sekty i doniósł na mnie rodzicom, Yoshike została wyrzucona ze sfory za złamanie zasad watahy (opowie Wam o tym sama w piątek), a Łukasz bawił się w wywoływanie duchów i ma z tego powodu same problemy... Do tego Noki ciągle wagaruje i ostatnio nakrył ją nauczyciel. Jakby tego było mało, nie znajdujemy się obecnie pod opieką żadnej sfory ani klanu Łowców, więc wampiry znowu próbują się nas pozbyć. Byłam tak wystraszona po wczorajszym dniu, że dzisiaj cały czas byłam w domu i wzdrygałam się na każdy nieznany lub niespodziewany dźwięk.
Na dziś wystarczy tych emocji. Jutro kolejna porcja.
Pozdrówka

PS
Serdecznie zapraszam na bloga Noki. Nie znajdziecie tam niczego o wampirach, lecz "zwykły" pamiętnik nastolatki: niespokojne-zycie-gotki.blogspot.com

Po drugie, Yoshike kazała mi się nie przejmować uszczypliwymi komentarzami. Moim zadaniem jest spisywanie Waszych wiadomości spod postów i przekazywanie ich jej. Będzie na niektóre odpisywać, a ja będę zamieszczać je tutaj w jej imieniu.
Prosiła, abyście trzymali za nią kciuki, bo wtorek-piątek pisze próbne matury. Kazała też wszystkich serdecznie pozdrowić.

czwartek, 21 listopada 2013

Witajcie

Dzisiejszego dnia tylko się przedstawię, a od jutra biorę się ostro do roboty xD
Jestem Asha i mam 17 lat. Chodzę do tej samej szkoły co Yoshike, ale jestem klasę niżej. Jestem zwykłą szarą nastolatką- człowiekiem i z magią nie mam nic wspólnego.
Do spraw wampirów i wilkołaków podchodziłam sceptycznie... do pewnego czasu. Kilka miesięcy temu wracając późnym wieczorem z kina zostałam zaatakowana przez "coś". Uratowali mnie wtedy Łowcy... Proponowali mi nawet szkolenie, ale to nie dla mnie.
Po tym wydarzeniu starałam się żyć normalnie i udawać, że nic się nie stało... To się chyba nazywa wyparciem.
Jakiś czas później usłyszałam rozmowę Yoshi o tym blogu i zaczęłam z nią rozmawiać. Bardzo mi wtedy pomogła i mogę stwierdzić, że dołączyłam do jej małego "kręgu".
Nadal nie wszystko wiem i wiele się muszę jeszcze nauczyć, ale pozostaję w stałym kontakcie z Yoshike, więc mój brak wiedzy nie powinien być przeszkodą.
Ten post całkowicie wyczerpałam. Narka

środa, 20 listopada 2013

Koniec

Jak widzicie, ostatnimi czasy nie mam wcale dla Was czasu, dlatego zawieszam swoją działalność. Nie martwcie się jednak, bo to nie oznacza końca tego bloga ;)
Już od jutra nową autorką będzie Asha. Ma więcej czasu ode mnie i jest w stanie codziennie zamieszczać notki.
Ja także będę od czasu do czasu tu zaglądać, więc nie żegnam się z Wami na zawsze xD
Pozdrawiam
Yoshike

piątek, 18 października 2013

Jeszcze trochę o wilkołakach (ale nie tylko)

Ktoś zapytał czy są jakieś ograniczenia względem wieku. Otóż nie ma takich, chociaż nie słyszałam o przypadkach przemiany niemowlęcia. I jest jeszcze jedna sprawa, o której dowiedziałam się stosunkowo niedawno. Po tym, jak ktoś stanie się wilkołakiem, to jego dzieci także nimi będą, a swoją pierwszą przemianę będą miały koło 6.-7. roku życia. Nawet jeśli wilkołak zwiąże się z człowiekiem, to jego dzieci będą skazane na przemianę.

Czy wilkołaki mają zdolność regeneracji, czy można je zabić jak normalnego człowieka? Jaka jest różnica pod tym względem między wampirem i wilkołakiem (oprócz długowieczności i nieśmiertelności)?
Daria :)
Nie ma tak, że jakoś błyskawicznie się leczą... Pach, 2 dni i już zdrowi. Ale nie chorują na grypę i tym podobne choroby. Też np. rany nie goją się tak długo, chociaż pomimo tego, to i tak trwa to koło tygodnia, dwóch.

Bardzo lubie twojego bloga :) Postaraj sie prosze odpowiedziec na pytanie: jak zostac wampirem albo wilkolakiem ? czy te rytułały działają,bo mi sie nie uało... czy są jakieś prostrze sposoby ? jak są to napisz wszystkie. bardzo chcialabym stac sie ktoryms z nich.zwlaszcza wampirem . chcialabym tez spytac jak rozpznac ktores z nich. tak na ulicy albo w szkole.
Większość osób, które kiedykolwiek chciało zostać wampirami, zmienia decyzję już po 2 tygodniach. Moja kuzynka też kiedyś marzyła, żeby zostać jednś z nich, a teraz to najchętniej wszystkie by je wybiła. Dość trudno rozpoznać wampira i wilkołaka na ulicy, o czym świadczy to, że nie zorientowałam się przez długi okres, że mój przyjaciel raz w miesiącu obleka się w sierść. Istnieje na rynku wiele kosmetyków, które pomagają też wampirom kamuflować się.

czy podczas swojej pierwszej przemiany w wilka podczas pelni ktos w domu moze sie obudzic? chcialabym nim byc ale boje sie ze po wykonaniu rytualu krwi moich bliskich zaniepokoilyby te dziwne objawy przez 2 tygodnie. jak to sie odbywa? czy jak sie jest wilkolakiem przez rytuał mozna powiedziec o tym rodzicom ?
Żadna z przemian nie może odbyć się w domu. Zazwyczaj podczas pełni nocuję u kogoś z moich wilczych przyjaciół lub jeżdżę na "biwaki". Kiedy nauczę się panować nad moimi przemianami, to owszem mogę zostać w domu, ale wtedy pozostanę człowiekiem. A moi rodzice nadal nie wiedzą, że jestem wilkołakiem. Najprawdopodobniej za rok wyjadę na studia, więc łatwiej będzie mi to ukrywać. Ogólnego zakazu mówienia nie ma, ale niektórym trudno w coś takiego uwierzyć, a nawet jeśli nie pomyślą, że dziecko coś bierze, to trudno pogodzić się ze świadomością, że syn/córka nie jest już "człowiekiem".

czemu sie zdecydowałaś zostać wilkołakiem??
Sama nie wiem, dlaczego akurat wilkołak. Może dlatego, że podoba mi się ich styl życia. Zawsze kochałam lasy i biwaki, poza tym część moich znajomych nimi jest i to oni namówili mnie, żebym dołączyła do ich "bandy". Kolejnym powodem było, jak już wspominałam, rosnące zagrożenie ze strony wampirów. Moja działalność nie przypadła im do gustu.

Jak na razie to tyle. Nie wiem czy uda mi się napisać coś za tydzień, bo możliwe, że będziemy pisać próbną maturę z angielskiego... Ale z pewnością postaram się coś skrobnąć ;)
Pozdrawiam

piątek, 4 października 2013

Przemiana w wilka

Pytacie się mnie o różne aspekty bycia wilkołakiem: kiedy spotkałam pierwszego wilkołaka, jak się nim stałam, dlaczego akurat wilkołak.
A więc pierwszego wilkołaka poznałam wiele lat temu (nie wiedziałam wtedy, że nim jest). To mój przyjaciel z dzieciństwa. Darek mieszkał tuż koło mnie. Razem chodziliśmy do szkoły, bawiliśmy się na podwórku. O tym, że jest wilkołakiem dowiedziałam się już po śmierci mojej siostry... Nie mogłam się pogodzić z jej śmiercią, obwiniałam się o to, że jej nie ma i chciałam się zemścić... Postanowiłam znaleźć winnego jej śmierci na własną rękę. To był jeden z trudniejszych okresów w moim życiu. Ale Darek wyciągnął mnie z depresji i jednocześnie uratował życie, bo zapewne gdyby nie on, to ten blog wcale by nie powstał.
Teraz o tym jak się nim stałam. Postaram się opisać to jak najdokładniej, ale będzie to dość trudne. Ogólnie doświadczenie dość niesamowite. Na początku składa się przysięgę wierności, itp. Nie pamiętam dokładnie całej formułki, ale ogóleni chodziło o nie zdradzenie tożsamości członków watahy, podporządkowanie się woli alfy i wspieraniu stada. Następnie zostaje się zaprowadzonym do starszyzny i staje się w kręgu, gdzie "bracia i siostry" ofiarują swoją krew i życie dla nowego członka. Na końcu kielich wylądował w moich rękach. Po przyjęciu "ofiary" zaczynają się pieśni w pradawnym języku wilków. Dalej nie jestem w stanie opowiedzieć Wam, co się działo, bo odpłynęłam. Obudziłam się następnego dnia w namiocie.
I pytaliście też mnie, dlaczego podjęłam taki krok... Otóż stwierdziłam, że stało się zbyt niebezpieczne dalsze przebywanie w ludzkim ciele. Łowcą nie chciałam zostać, bo niezbyt podobała mi się perspektywa porzucenia rodziny i znajomych, a poza tym kilka wilkołaków już znałam i pomimo swoich "zdolności" nadal pozostali emocjonalnie ludźmi.

Musicie zrozumieć jeszcze jedno: jestem obecnie w klasie maturalnej i nie zawsze uda mi się być przed lekcjami w szkole, bo albo mam przygotowanie do matury lub piszemy próbną maturę, bądź (jak np. tydzień temu) mieliśmy przygotowanie do Jarmarku Norbertańskiego w Zabierzowie.

Dobrze że wróciłaś :) Byłam zaskoczona kiedy przeczytałam, że przemieniłaś się w wilkołaka ale teraz to może nawet lepiej, bo wiesz coraz więcej. Zazdroszczę Ci, też chciałabym być długowieczna i móc przemieniać się w wilka kiedy tego zapragnę. Dwa pytanka- Czy tylko podczas pełni możesz się przemieniać? Kiedy zrobisz jakieś spotkanie?
Pozdrawiam,
Daria

Zmieniać się mogę kiedy chcę, jednak nie nauczyłam się jeszcze do końca powstrzymywać przed przemianami w czasie pełni. Spotkanie postaram się zrobić w listopadzie, a wszystkich chętnych prosiłabym o przesłanie maila na adres: czarna.koniara@gmail.com Wtedy poinformuję o spotkaniu i będziemy ustalić termin i miejsce spotkania dogodne dla wszystkich.

a jakie masz zdloności jako werewolf
Jestem nieco bardziej wytrzymała fizycznie (nie męczę się tak szybko), mam lepszy wzrok nocą i dorównuję siłą wampirowi.

Trochę to żalowe , bo opisujesz coś co może nie istnieć. Wcześniej może w to wierzyłem ale teraz starszy się wymyślić wszystko no bo skąd byś wiedziała jak wygląda wilkolak w wilczej postaci ? Przeglądalas się w lustrze ?? Hahaha
Nie przeglądałam się w lustrze, ale mam przecież oczy. Widziałam inne wilkołaki, jak się przemieniają.

Pozdrawiam :)

piątek, 13 września 2013

Wilkołaki

Napisałam tyle postów, że nie jestem pewna czy opisywałam już dokładnie wilkołaki, więc w razie czego napiszę jeszcze raz. Szczególnie, że teraz mam informacje z pierwszej ręki...
Przemiana w wilkołaka trwa około 4 tygodni. Na początku jej przebieg jest dość ostry: wysoka gorączka, bóle brzucha i mdłości, czasami halucynacje, majaki. Taki stan może utrzymywać się od kilku dni do 2 tygodni, w zależności od organizmu. Później "choroba" mija i szczenię czuje się w miarę dobrze. Zauwżyć można tylko większą chęć na mięso, bardziej krwiste, poprawia się sprawność fizyczna, a psy dziwnie reagują na Waszą obecność (na szczęście Demon został przyzwyczajony do towarzystwa wilków, zanim poddałam się rytuałowi).
Końcowa przemiana następuje w pierwszą pełnię od rytuału. Wymusza ona na nowym przybranie całkowitej postaci i osoba nie jest w stanie kontrolować swojego zachowania, dlatego ważne jest, aby odbywała się ona pod okiem watahy lub z daleka od siedzib ludzkich.
Każda kolejna pełnia ma coraz mniejszy wpływ na wilkołaka i średnio po 5-7 pełniach samemu można decydować czy chce się przemienić. Należy podkreślić, że od 2. pełni każdy wilk jest w stanie kontrolować swoje zachowanie.
A teraz wytłumaczę o co chodzi z postacią całkowitą (przemianą canis lupus) i postacią połowiczną (przemiana lykaońska). Ta pierwsza, to przemiana w wilka- normalne zwierzę, które można podziwiać w encyklopedii. Ta druga, to zachowanie ludzkiej postaci i połączenie jej z silnymi wilczymi cechami. Jeżeli miałabym to do czegoś porównać, żebyście mogli sobie wyobrazić tę postać, to powiedziałabym, że przypomina to trochę wilczą postać Remusa Lupina z "Harry'ego Pottera i Więźnia Azkabanu".
Opiszę też trochę jadłospis wilkołaków. Na szczycie ich piramidy żywienia znajduje się mięso i ryby(zjadają około 4 porcji dziennie), potem są owoce (głównie leśne: jagody, jeżyny, poziomki, dzika róża), które zjadają 2 razy dziennie. Praktycznie nie jedzą warzyw i zbóż, a nabiałem urozmaicają dietę 2-3 razy w miesiącu.
Jeżeli jednak znajdzie się jakiś leniwy wilkołak, któremu nie chce się przygotowywać posiłku i zjada coś szybko na mieście, to będzie to zazwyczaj: kebab, hamburger lub sushi.

Odpowiem jeszcze na kilka komentarzy i zmykam na lekcję, więc w tym miejscu się z Wami pożegnam.
Daj zdjęcie siebie jako wilkołaka i tak Cię nie rozpoznają
Jak na razie mam za sobą tylko 2 przemiany, więc nie będę narażać innych na niebezpieczeństwo. Ale kiedy tylko zapanuję nad swoją wilczą naturą, to prześlę zdjęcie.
czy gdyby ktoś chciał opisać to co ty tu piszesz w jakimś np. opowiadaniu, tylko zmienił nazwy i to opublikował, to czy naraziłby się na niebezpieczeństwo?
Po pierwsze: byłoby to naruszenie praw autorskich. A po drugie nie miałoby to żadnego znaczenia, bo wampiry i wilkołaki od razu skapnęłyby się, że tak naprawdę dana osoba nie ma nic wspólnego z tym, co zamieszcza. Że po prostu kopiuje czyjeś treści.
Aha i jak takiego wilkołaka znaleźć?
Wilkołaka znaleźć nie jest trudno. W Polsce jest ich około 16 tysięcy. A jak wilkołaka znaleźć? Właśnie z jednym piszesz ;)

I ostatnia prośba. Chciałabym, żebyście nie zamieszczali obraźliwych tekstów raniących uczucia religijne. Co prawda jestem ateistką, ale chodzę na religię i szanuję wierzących, chociaż się z nimi nie zgdzam. Takie komentarze będą usuwane.

piątek, 6 września 2013

W końcu jestem

Nie myślałam, że wakacje mogą być tak wyczerpujące. Dwa miesiące spędziłam pod namiotami, gdzie nawet głupiego wifi nie było i nie miałam, jak do Was napisać. Teraz klasa maturalna, ale sądzę, że znajdę chwilę czasu, żeby napisać krótkie notki. Nie spodziewajcie się ich jednak częściej niż raz w tygodniu, bo będę pisała je obecnie tylko w piątki ze szkolnej czytelni. Przeprowadziłam się niedawno do własnego mieszkanka i nie chcę, aby niepowołane osoby je namierzyły.
Mam też do Was ogromną prośbę. Starajcie się nie podawać swoich prywatnych danych (adresów zamieszkania, imion i nazwisk). Tak naprawdę nie wiecie, kto jest po drugiej stronie, a kilka osób już napisało, że trafiło na moją stronę przez przypadek. Jak widzicie, ja chronię swoją prywatność i niewiele osób może napisać, że wie w jakiej miejscowości mieszkam.
Ale wracając do tematu paranormalności... Oficjalnie mogę powiedzieć, że zostałam wilkołakiem. Cała ceremonia mnie zaskoczyła. Niemniej po dwóch tygodniach "chorowania", poczułam się normalnie.
Obiecałam, że odpowiem na kilka pytań i komentarzy i teraz to zrobię:

To na serio ciekawe. Mam pytanie.
Jeśli np. zaczęlibyśmy na własną rękę szukać gdzieś o nich informacji itp. to dowiedzą się o tym? Bo są takie przypadki, że ktoś szukał informacji na temat jakiejś tam sekty, która chciała pozostać tajna i później nie wiadomo jakim cudem znajdowali takiego człowieka, mówiąc coś w stylu: "Przestań szukać". Jak to wygląda w przypadku w.w. Gildii?

Jeżeli będziesz szukać i dokopiesz się do jakiś informacji, to zapewne będą chcieli się dowiedzieć, co wiesz, ale niekoniecznie się ujawnią. Jeżeli stwierdzą, że stanowisz zagrożenie, to wtedy zainterweniują.

A czy łowcy są również w małych wsiach oddalonych od wielkich miast?
Jeśli tak to jak zrobić żeby do mnie przyszli? Iga:)

Oczywiście, że w małych wsiach też są, ale trudniej ich znaleźć i zazwyczaj są to Łowcy na "emeryturze". Główne siedziby znajdują się w dużych miastach, a Centrala całkowicie poza miastami i w trudno dostępnych miejscach.
Mogę zapytać się czy nie zgodziliby się na małe spotkanie z Wami, ale to będzie dość trudne i może mi zająć jakiś czas. Wszystko zależy od Waszego zainteresowania tym tematem.

kim jest Demon XD
Demon jest psem, a dokładnie Syberianem Husky

czy łowcy mają jakieś własne logo ?? jeżeli tak to mogłabyś je narysować na paintcie i dodać na bloga ?? :)
"Logo" nie mają. Za to mają swój znak przynależności, który tatuowany jest po zakończeniu treningu. Ja osobiście nie wiem, jak on wygląda.

co się dzieje gdy wyszkolony łowca zostanie wampirem ??
ale tak nie z własnej woli

Powiedzmy, że nie ma takiej możliwości. Z powodu mieszanki ziołowej, którą piją, nie mogą stać się wampirami. To takie specyficzne zabezpieczenie na wypadek ugryzienia.

Wierzysz w istnienie nieba i piekła????
Nola...

Powiedzmy, że wierzę w Anioły i jakieś siły niematerialne, które są na tym świecie.

Jak wygląda schwytanie i zabicie wampira przez łowcę?
Zależy od okoliczności, poza tym nie jestem wyszkolona i w tym temacie mam niewiele informacji. Zazwyczaj wywabia się wampira w jakiś ciemny kąt, gdzie się go "likwiduje".

przepraszam za wyraz ale ch***waci są Ci łowcy , nie mogą zdradzić o ich istnieniu nawet najbliższym , ale oczywiście tobie Ci wyjawili , tak samo z wampirem . Więc ty naprawdę nam tu strasznie ściemniasz ,pomyśleć że tu dzieci tobie w to wierzą co piszesz.
Powiedzmy, że ja nie wiem: jak się nazywają, gdzie mieszkają, gdzie są siedziby, czy mają rodziny. Tak naprawdę nie jestem im w stanie zagrozić. Natomiast rodzina, najbliższe nam osoby: może im się wymsknąć jakaś informacja, mogą zdradzić Łowcę. Bo przecież takie osoby wiedzą o nim wszystko.

Wiem, że jest już po 22 lipca i nie powinnam zadawać pytań. Czy łowcy stacjonują w małych wiskach ok 1000 mieszkańców? Sama nie wiem jak ich odnaleźć. I czy po tym jak już ich spotkam i np. nie zgodzę się współpracę, a potem będę chciała ją podjąć, to mnie przyjmą?
P.S Martwimy się o ciebie !! Długo cię tu nie ma. Co się stało?

Jeżeli będziesz chciała wstąpić w ich szeregi, to po zapoznaniu się z Łowcami, będziesz mieć określony czas na podjęcie decyzji (jakieś 2-3 miesiące). Po tym okresie najprawdopodobniej już ich nie spotkasz ponownie, jeżeli nie zdecydujesz się dołączyć w ich szeregi.
A stać, nic się nie stało. Nie miałam wifi i dużo czasu zajęło mi przygotowanie się do przemiany.

czy wilkołaki są nieśmiertelne ?
Nie... Są długowieczne, ale nie nieśmiertelne. Najstarszy żyjący wilkołak ma około 3000 lat i jest w niezłej formie. Wygląda na 40-latka.

PS
Muszę przyznać się, że zastanawiałam się czy nie zawiesić na jakiś czas bloga (oprócz wakacyjnego przestoju), tak do kwietnia, ale postanowiłam, że jednak tego nie zrobię. Mam nadzieję, że przynajmniej część z Was ucieszy ta informacja.
Pozdrawiam

sobota, 20 lipca 2013

Cała prawda o Łowcach

To może najpierw odpowiem, jak znaleźć Łowcę. To zadanie jest zarazem trudne i łatwe. Wystarczy zwrócić jego uwagę, aby zaczął się nami interesować. Najłatwiej znaleźć ich w klubach lub innych miejscach, gdzie może grasować wampir, ale głównie w tłocznych miejscach i dużych miastach. Należy uważnie się oglądać, bo to może być każdy: samotnie siedząca dziewczyna przy barze, spity koleś przy stoliku obok lub grupka siedząca nieopodal klubu. Z pozoru wydaje się, że nie zwracają uwagi na otaczający ich świat, ale tak naprawdę wszystko bacznie obserwują. Jeżeli będzie się takiej osobie przez chwilę przyglądać, to się to dostrzeże. Zapewne taka osoba po pewnym czasie podejdzie do nas i zacznie zadawać pytania, żeby cokolwiek wybadać ("wiesz czy nie wiesz o wampirach?"). Jeżeli zdacie "rozmowę kwalifikacyjną", to się do Was odezwą i zaproponują dołączenie do ekipy.

Zrezygnować można w każdej chwili, bo oczywiście do niczego nie mogą nas zmusić. Obowiązuje jednak nakaz milczenia i zakaz kontaktowania się z wampirami i osobami z nimi powiązanymi, to podstawa. W specjalnym dokumencie określa się także czy chce się być wpisanym na specjalną listę "rezerwowych" czy całkowicie zerwać kontakty. W pierwszym przypadku prowadzi się normalne życie, ale nadal pozostaje się w gotowości i w awaryjnych przypadkach bierze się udział w misjach lub zapewnia zakwaterowanie członkom zakonu. Oczywiście przy wyborze tej opcji jest wymagane kontynuowanie nauki samoobrony. W drugim przypadku z życiorysu wymazywane jest całkowicie powiązanie z organizacją Łowców i z byłym członkiem nikt nie może nawiązać kontaktów, jest tak jakby to nigdy nie miało miejsca. W obu przypadkach centrala ułatwia powrót do społeczeństwa wymyślając sensowną historyjkę, dlaczego przez dany okres czasu danego człowieka nie było i znajdował się na liście osób zaginionych.
A teraz trochę o strukturze jednostki. Składa się przynajmniej z 9 osób:
*Medyk- "lekarz medycyny", który jest w stanie zapewnić opiekę medyczną każdemu poszkodowanemu członkowi zespołu, ktoś w rodzaju chirurga i pediatry w jednym. Jest w stanie zszyć kolegów, wyleczyć z chorób zakaźnych typu: grypa, angina ropna czy różyczka, zrobi zastrzyk przeciw wściekliźnie lub zatamuje krwotok. Nigdzie nie rusza się bez swojej apteczki, ale i tak zazwyczaj pozostaje w obozie lub jest w pobliżu oddziału w przypadku większych akcji
*Hacker- osoba od poszukiwania potencjalnego wampira, zapewnienia odpowiedniego zabezpieczenia komputera i łączności podczas misji, ogólnie spec od wszelkiej komputeryzacji i sprzętu szpiegowskiego (detektywistycznego)
* Zwiadowca- po namierzeniu celu upewnia się, że jest to na pewno wampir i sprawdza siły przeciwnika, stara się namierzyć siedziby wszystkich klanów, dostarcza informacje o rozmieszczeniu "terytoriów łowieckich" wampirów
*Dwie przynęty (kobieta i mężczyzna)- ich zadaniem jest przyciągnięcie uwagi celu i złapanie wampira w pułapkę, znają techniki ukrywania broni w dowolnym stroju i wszelkie sztuczki potrzebne do uwodzenia
*Mechanik- spec od samochodów i broni, dopowiada za sprawność pojazdów i jest najlepszym kierowcą, zapewnia transport i efektywność ewakuacji
*Łącznik- utrzymuje stały kontakt z centralą i innymi jednostkami, zdaje raporty z działalności, decyduje o podjęciu akcji, przenosinach lub wsparciu innej grupy
*Duch- zapewnia bezpieczeństwo grupie, wybiera teren na obozowisko, sporządza mapę terenu i odległość od potencjalnego zagrożenia, jest też czymś w rodzaju ninja: w dzień śpi, a w nocy robi za wartownika i pilnuje obozowiska. (Ciekawostka: często zdarza się, że jeżeli jest na tylu wyszkolonych kadetów, to w niektórych zespołach są dwie osoby, które patrolują na zmianę obóz w dzień i w nocy).
Występują też jednostki specjalne, czyli osoby, które nie są konieczne do utworzenia zespołu, ale czasami zdarzają się i uzupełniają grupę:
*Kucharz- nie bierze udziału w akcjach, lecz jest wyszkolony tak, jak pozostali. Jak nazwa sama wskazuje, odpowiada za gromadzenie racji żywnościowych i gotowanie. W przypadku istnienia takiej osoby, jej zadaniem jest przygotowanie na wypadek zdarzeń losowych pożywienia z długą datą przydatności, czyli suszonego mięsa, sucharów, itp.
*Spowiednik- robi za kogoś jak psycholog, jego zadaniem jest zapewnienie stabilności emocjonalnej zespołu i przyjaznej atmosfery, zapobieganie załamaniu nerwowego poszczególnych jednostek
*Opiekun- podczas nieobecności towarzyszy zajmuje się psami i obozem, nie bierze udziału w działaniach, ale przygotowuje psy do ewentualnych akcji i odpowiada za utrzymanie dyscypliny zarówno zwierząt, jak i członków swojej drużyny

Według niepisanej umowy jednostka nie może przekraczać 10 osób i większość zespołów stara się tego przestrzegać. Niektórzy twierdzą, że nawet taka liczba jest za duża i za zgodą centrali zdeterminowane jednostki pełnią podwójne lub potrójne role. Zazwyczaj role są wtedy podzielone w ten sposób:
*Przynęty = hackerzy lub hackerzy i kucharze
*Zwiadowca = łącznik lub łącznik i mechanik
*Duch = mechanik lub opiekun i spowiednik
*Dodatkowo każdy z nich jest wykształcony w kierunku medyka
Taka grupa ma większe możliwości ukrycia i wtapia się w tło. Poza tym trudniej ich wykryć i zdemaskować przez wrogów. Ale stwarza też niebezpieczne sytuacje: organizm jest bardziej obciążony, bo ma się więcej obowiązków, więc jest większe ryzyko popełnienia błędów.

Od 28. roku życia można zakładać rodzinę, ale większość nawet w takim przypadku postanawia pozostać w czynnej służbie i wyjeżdża w "delegacje". Wtedy z koczowniczego trybu życia, jednostka zmienia się na osiadłą (czyli ma stałe miejsce zamieszkania). Jeżeli tylko pojedyncze osoby z danej jednostki decydują się na zmianę trybu życia, to wtedy następuje "segregacja" grup i powstają nowe drużyny.
W czynnej służbie pozostaje się mniej więcej do 50.-55. roku życia, a potem przechodzi się na emeryturę. Chociaż są przypadki, że niektórzy pozostawali do 60.-70. roku życia na służbie i to czynnej.
Dość często zdarza się, że "zawód" staje się dziedziczny i dzieci lub wnuki także wstępują do jednostki. W przypadku, gdy w Gildii były chociaż trzy pokolenia z jednej rodziny, to mówimy już o Klanie Łowców, który otrzymuje indywidualny przydomek. Dla wielu rodzin to honor wstąpić do jednostki i dzieci same podejmują decyzję, aby podążyć w ślady rodzica. W takim przypadku nie ma konieczności zrywania kontaktów z rodziną i można spokojnie debatować w rodzinnym kręgu o danej sytuacji czy akcji.
Centrala w przypadku powstania Klanu Łowców zazwyczaj decyduje się na stworzenie rodzinnej jednostki, gdzie współpracują ze sobą dziadkowie, rodzice i dzieci. Jeżeli zaistnieje taka sytuacja, to rodziców i dzieci omija etap koczowniczego trybu życia, czyli jeżdżenia z miejsca na miejsce.

Zapewne zastanawiacie się też, skąd Łowcy pozyskują fundusze. A więc... Wampirze klany ciągle starają się nawzajem wyeliminować i ustanawiają wysokie nagrody za członków innych "rodzin". Łowcy wykorzystują takie sytuacje i mają dwie pieczenie na jednym ogniu: po pierwsze wyeliminują wampira, a po drugie dostaną za niego pieniądze, które pozwolą im na dalszą działalność.
Powiedzmy, że za jednego wampira dostaną od 20 000 zł do 160 000 zł, a w ciągu roku zabiją ich około 30-40. Centrali są zmuszeni zapłacić raz w roku 10% od zarobionej kwoty. To i tak średnio na jednego Łowcę przypada około 280 000 zł rocznie, co daje ponad 2 000 zł miesięcznie. Emerytura stanowi 80% średniej zarobków podczas całej działalności jako Łowcy.
Oprócz tego likwidują także jednostki, za które nikt nie wytyczył nagrody, ale jednak zostają zauważone przez Łowców. Jednak takich sytuacji według danych tego konkretnego Zakonu jest niezwykle mało i w skali roku jest ich około 6-7. Jedynie w 1976 roku zdarzyło się, że zabito 23 wampiry, za które żaden Wampirzy Klan nie wyznaczył nagrody.

Członkowie Gildii Srebrnego Sztyletu spotykają się trzy razy w roku:
-jako członkowie państwa na Boże Narodzenie (czyli np. Polacy z całego świata zlatują się na święta do Polski)
-jako członkowie danej centrali na Wielkanoc (czyli np. Łowcy działający na terenie Polski przyjeżdżają do polskiej centrali, są różnych narodowości)
-jako członkowie Gildii Srebrnego Sztyletu na Sylwestra (czyli wszyscy Łowcy przyjeżdżają do wytyczonej centrali, gdzie jako "jedna rodzina" świętują nadejście Nowego Roku)

Myślę, że wyczerpałam już ten temat, ale jeżeli się mylę, a Wy nadal macie jakieś wątpliwości, to piszcie, a ja postaram się odpowiedzieć.
Umówmy się, że na pytania dotyczące Łowców i Gildii Srebrnego Sztyletu czekam do 22 lipca do godziny 18, a potem zbiorowo dopowiem na nie w poście.
Jeżeli po tym terminie pojawią się jakieś pytania, to będę na nie odpowiadać już tylko w komentarzach.

Pozdrawiam i do przeczytania wkrótce
Yoshike i Demon

piątek, 19 lipca 2013

Gildia Srebrnego Sztyletu

Istnieje wiele Zakonów Łowców i przez wieki kształtowały się w różny sposób. Gildia, o której opowiem Wam dzisiaj jest jedną z młodszych i ma około 160 lat. Wywodzi się ona z Zakonu Krwawej Wojny, który miał bardzo rygorystyczne zasady. "Srebrni" (jak potocznie nazywani są przez członków tej profesji) rozszerzyli w ciągu ponad 1,5 wieku działalność na Polskę, Niemcy, Francję, Włochy i Japonię.
Struktury są bardzo skomplikowane. Nowicjusze wstępują do zakonu mając 16-20 lat. Od tego czasu zostają uznani za zaginionych przez resztę społeczeństwa i nie wolno im się kontaktować z rodziną i znajomymi. Zazwyczaj, aby oderwać ich od ludzi, którzy mogą rozpraszać i ewentualnie rozpoznać taką osobę, kandydat odbywa roczne szkolenie przygotowawcze w zamknięciu, a następnie zostaje wysłany do innego kraju.
Do zakonu można się zgłosić samemu, ale najpierw trzeba znaleźć członka tej organizacji i przejść szereg testów: nie można nadużywać alkoholu i brać narkotyków, sprawdza się czy ma się coś wspólnego z wampirami, itp. Jeżeli to Łowcy sami nas znajdują (często potrzebują specjalistów), to od razu proponują współpracę, bo już wcześniej wszystko sprawdzili.
Kiedy zostaniemy przyjęci, to najprawdopodobniej wylądujemy gdzieś w niedostępnym miejscu, a budynek będzie przypominał fortecę. Oznacza to, że znajdujesz się w siedzibie głównej. W każdym państwie znajduje się tylko jedna taka placówka i robi za centralę.
Podczas rocznego pobytu taka osoba uczy się podstaw hakerstwa, języków: angielskiego, niemieckiego, francuskiego, włoskiego, japońskiego i łaciny (patrzymy z perspektywy Polaków) w stopniu komunikatywnym, samoobrony, strzelectwa, łucznictwa i teorii na temat wampirów. Po tym okresie każdy nowicjusz otrzymuje szczenię wybranej przez siebie rasy z listy dostępny i udaje się do jednego z krajów, gdzie są siedziby Srebrnego Sztyletu.
Tam zostaje się Juniorem i wybiera się specjalizację. Można zostać hackerem w siedzibie lub pracować jako spec od komputeryzacji w terenie, być samotnym Łowcą, "przynętą", zabezpieczać "tyły", zostać specjalistą od broni, zwiadowcą. Jest naprawdę dużo ścieżek, które można obrać i na to przeznaczę osobny post. Oprócz takich przygotowania do przyszłej roli, odbywają się też treningi kondycyjne i z psami. Po roku dobierane są ekipy i przez 2 lata wspólnie się uczą i nawiązują więź.
Po tym okresie grupa dołącza do Seniorów, czyli wyspecjalizowanej jednostki o wieloletnim stażu i przez okres od roku do 5 lat (w zależności jak pojętna jest) doszkala się i poznaje w praktyce swój zawód. Po otrzymaniu od centrali zezwolenia na samodzielność odłącza się i rozpoczyna własną działalność na terenie całego kraju.
Dalsza część jutro...
Pozdrawiam

niedziela, 14 lipca 2013

Zwierzęta obronne

Mam jeszcze chwilę czasu, więc postanowiłam napisać ten krótki post.
Jak wiadomo, zwierzęta wyczuwają więcej niż ludzie, są w stanie dostrzec magię wokół nas. Dlatego czarownice trzymały w domu koty. Jednak to nie jedyne zwierzęta, które potrafią wyczuwać potencjalne niebezpieczeństwo.
Nie będę się jednak rozwodzić na temat kotów, lecz opowiem o psach. Osoby, które są uczulone na sierść kotów (w tym ja), mogą zapewnić sobie ochronę ze strony innego czworonoga. Ja osobiście jakiś tydzień temu zapewniłam sobie ochronę 4-letniego Alaskan Malamuta, a możliwe, że za niedługo dołączy do niego roczna suczka Siberian Husky.
Czasami właściciele zastanawiają się, dlaczego ich pies szczeka: "Przecież tam nic nie ma". W szczególności jest to wykształcone u ras pierwotnych i pasterskich oraz kundli, które od zawsze miały kontakt z tym, co nie do końca jest "normalne". Nawet niewyszkolony pies potrafi wyczuć wampira lub wilkołaka, ale nie potrafi wyjaśnić nawet samemu sobie, co tam jest, wie jedynie, że to coś niepokojącego i groźnego.
Psy po specjalnym szkoleniu (stosowanym przez Łowców), potrafią rozróżnić magiczne stworzenia i odpowiednio zareagować. Podczas snu pies obudzi, jeżeli coś wyczuje. Husky i Malamuty potrafią zaatakować wilkołaka, ale będą na przemian skomleć i warczeć w przypadku wampira, bo wiedzą, że nie dadzą sobie z nim rady.
Dlatego ja postanowiłam zainwestować w psa, który zapewni mi ochronę i pozwoli w końcu spokojnie zasnąć w nocy.

Co szkodzi wampirom...

Widziałam, że jeden z Czytelników zadał pytanie na temat tego, czy woda święcona i krzyże szkodzą wampirom. I tutaj są sprzeczne informacje. Postaram się to jednak jak najdokładniej wyjaśnić.
Przede wszystkim należy pamiętać, że wampiry starają się rozpowszechnić jak najwięcej kłamstw na swój temat, tak aby mało osób wiedziało jak je zabić.
Drewniane kołki nie działają, o tym mogę zapewnić. Ani te osikowe, ani dębowe. Natomiast srebro jest szkodliwe dla wampirów... tak samo jak dla innych istot nadprzyrodzonych. Dlatego większość Łowców ukrywa srebro wewnątrz drewnianego kołka. Po pierwsze powoduje to, że wampir myśli, że ma do czynienia z amatorem i nic mu nie grozi. Po drugie nie wyczuje ukrytego srebra i poszukując potencjalnej ofiary, może natrafić na podstawioną osobę z Gildii Srebrnego Sztyletu (to nazwa jednego z "zakonów" Łowców).
Natomiast krzyże, święcona woda i inne elementy chrześcijańskie działają tylko na wampiry, które przed przemianą wyznawały tę wiarę. Na ateistyczne wampiry to nie podziała (chyba, że krzyż będzie srebrny), tak samo na innowiercze. Np. wampiry z Japonii nie mogą wejść do domów z ochronnymi symbolami taoistycznymi i buddyjskimi. Tak więc reakcja wampira na dany symbol religijny zależy tylko i wyłącznie od jego wiary "przed śmiercią". Dlatego wśród Gothów jest tak popularne noszenie srebrnych krzyżyków lub znaków innych kultur.
W wierzeniach słowiańskich natomiast pojawia się przekonanie, że sól i czosnek mają właściwości ochronne. Wieszano więc w domu sznury czosnku lub posypywano progi i parapety solą. Nie mam pojęcia na ile to były skuteczne praktyki. Wiem natomiast, że najbardziej obawiały się przyjścia wampira osoby, którym zmarł niedawno krewny, gdyż to do nich najczęściej przychodził świeżo przemieniony wampir.
 Na dzisiaj to tyle na ten temat. Nie wiem, kiedy pojawi się kolejny post, gdyż jestem na wyjeździe wakacyjnym i trudno tu znaleźć wifi. 
Pozdrawiamy
Yoshike i Demon :)

PS
Jeżeli bylibyście zainteresowani większą ilością informacji na temat Gildii, to napiszcie w komentarzach pod tym postem. Mam zgodę tego jednego jedynego Zakonu Łowców na upowszechnienie informacji jak wygląda życie w takim bractwie. Nie mogę jednak podać imion członków i położenia ich siedziby.

środa, 10 lipca 2013

Wywiad c.d.

B: Istnieją pewne wampiry, które pragną stworzyć państwo oparte na niewolnictwie, gdzie ludzie będą tylko marionetkami w naszych rękach, żywym jedzeniem...Ale nadal stanowią mniejszość.
A: A ty do której należysz kategorii?
B: Jak na razie nie chcę, aby wampiry się ujawniały... Chociaż nie...Chciałbym, żeby się ujawniły, ale niech poczekają jeszcze kilkadziesiąt lat.
A: Dlaczego?
B: Moi krewni nadal żyją, a ludzkie wspomnienia mówią mi, że kiedyś byli dla mnie ważni.
A: To czemu chcesz to zrobić ludzkości?
B: Nic dla mnie nie znaczycie. Jesteście tylko istotami, które dostarczają nam pożywienia.
A: Ale to jest potworne.
B: Wy też jesteście mięsożercami, zjadacie krowy, kury i inne zwierzęta, a jakoś nie mówicie, że to potworne.
A: Dobra, może zmieńmy temat...(Lepiej nie denerwować wampira). A co sądzisz o współczesnych filmach i książkach na wasz temat?
B: Hahaha... To stek bzdur. Bliższe prawdy są już legendy o potworach, jakimi jesteśmy.
A: A co...
Naszą rozmowę przerwał dźwięk jego komórki. Spojrzał na wyświetlacz.
B: Niestety, to by było na tyle.
Wstał i po chwili rozpłynął się w masie tańczących ciał.

piątek, 5 lipca 2013

Ufff... te wakacje

Niedawno wróciłam z wyjazdu wakacyjnego i miło dowiedzieć się, że zostało się porwanym... ale to szczegół. Jak na razie jestem nadal człowiekiem ;p
Spotkałam też kilku moich blogowych fanów. Męczyliście mnie ciągle, że chcecie pogadać "face to face" i w końcu Wam się udało. Muszę przyznać, że vampiremeet w Krakowie był naprawdę udany. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Nie mogłam (a raczej nie chciałam) pisać o "zlocie" na blogu z powodu trolli. Szczególnie dziękuję Lenie za wykład o wróżkach, to było naprawdę ciekawe.
Co do dalszego ciągu wywiadu- pojawi się w ciągu 2-3 dni. Po prostu mam dość dużo obowiązków (pomimo, że są wakacje).
A co do wampirzych rytuałów przemian. Znalazłam jedno i to całkiem przypadkiem. Jednak nie zamieszczę go tutaj. Muszę mieć pewność, że zostaną spełnione pewne warunki. Niemniej nie wiem czy to zaklęcie działa, gdyż nie testowałam go na sobie. Po więcej informacji piszcie na PW.
Dzisiaj tylko taki krótki post, ponieważ zaraz przyjdzie po mnie kolega i idziemy do naszego kumpla grać na komputerze.

piątek, 7 czerwca 2013

Wywiad z nieumarłym

A- ja, B- wampir, z którym rozmawiałam

A: Witaj, prosiłeś mnie o spotkanie, ale nie rozumiem dlaczego.
B: Czytałem Twojego bloga i chciałem, aby ludzie poznali prawdę o nas. Obecnie kreuje się wampiry na przyjazne istoty, które są niegroźne dla ludzi.
A: A niby nie są?
B: Przecież sama już to zauważyłaś... Nie jesteśmy nawet ludźmi.
A: I tu pojawia się nurtujące mnie pytanie. Skoro nie jesteście ludźmi, to czym jesteście? I jak to jest z waszymi wyostrzonymi zmysłami?
B: Większość z nas uważa się za drapieżniki stojące wyżej pod względem ewolucyjnym od ludzi. A co do zmysłów, to oczywiście nasze fizyczne zdolnością są znacznie przekraczające waszą percepcję. Widzimy lepiej, słyszymy więcej i mamy doskonalszy węch. Za to nasze psychiczne emocje są przytępione.
A: Jesteście kimś w rodzaju wikingów, którzy nie czują bólu i nie wiedzą, co to strach?
B: I tak, i nie. My nie odczuwamy żadnych emocji.
A: Ale teraz siedzisz tutaj, uśmiechasz się do mnie. Zachowujesz się zupełnie jak człowiek.
B: Ale to tylko pozory, gra aktorska i sztuka kamuflażu. Mnie jest dość łatwo, bo do niedawna byłem jednym ze śmiertelników.
A: Jak wyglądała twoja przemiana? Wiele osób zastanawia ten fakt, a ja mam różne informacje na ten temat. Niektórzy mówią, że trwa to chwilę... Inni, że miesiąc. Jedni mówią, że to nie boli, drudzy wręcz przeciwnie. Jak to jest naprawdę?
B: Niewiele pamiętam z tamtego okresu. Miałem wtedy 23 lata i studiowałem psychologię. W piątkowy wieczór chodziłem ze znajomymi do klubu... Teraz to już mgliste wspomnienie... Pewnego razu spotkałem śliczną dziewczynę... Zrobiła ze mnie swojego sługę. Z tamtego wieczora pamiętam, że wyszedłem z nią z klubu... Obudziłem się następnego dnia przy śmietniku za klubem. Bolała mnie głowa, kark i wiele innych dziwnych rzeczy się ze mną działo. Przez kolejne kilka tygodni, w moim organizmie następował szereg zmian. Nadal chodziłem na uczelnię, ale znajomi zaczęli mówić, że wyglądam jak ćpun na odwyku.  Z czasem pojawił się światłowstręt, jedzenie smakowało jak popiół, a ja stawałem się coraz bardziej obojętny. Po kilku tygodniach byłem ledwo żywy i zasnąłem, dokańczając przemiany. Mój współlokator myślał, że jestem martwy, dlatego mnie pochowano. Obudziłem się, kiedy ona rozkopała grób...
A: Masz na myśli tę dziewczynę z klubu?
B: Tak, w rzeczy samej. Potrzebowała strażników do ochrony jej brata.
A: Powiedz mi, jakie jest największe marzenie wampirów.
B: Oj, mamy różne marzenia. Z pewnością każdy z nas chciałby mieć jak największą władzę. Ale słyszałem też, że są wampiry ze starożytności i średniowiecza, którym marzy się, aby zjednoczyć wszystkie wampiry pod jednym sztandarem i przejąć władzę nad ludzkością.
A: Jak to sobie niby wyobrażacie? Myślicie, że ludzie są bezbronni i bezmyślni!?
B: Nie, przeciwnie. Zdajemy sobie sprawę z możliwości współczesnych technologii. Dlatego, jak na razie, nie próbujemy nawet podjąć takiej próby.
A: A co wam w tym przeszkadza?
B: Wewnętrzne spory, ciągłe konflikty między klanami.


Resztę napiszę następnym razem, bo jutro jadę z kolegą do Katowic. Nie pisałam ze względu na to, że za niedługo jest kwalifikacja, a mi jako drugoklasistce odpada połowa  przedmiotów i musiałam poprawić oceny z tych przedmiotów. Poza tym piszę teraz pracę zaliczeniową z zajęć dodatkowych z języka szwedzkiego. Z tego powodu muszę zawiesić moją działalność do 20.06., czyli do ostatecznego wystawienia ocen. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie.
Pozdrawiam
Yoshike