piątek, 30 stycznia 2015
Troszkę organizacyjnie
Po drugie: mam taki spam w komentarzach i na poczcie, że prędko na to nie opiszę. Umówmy się po prostu tak: napiszcie maile do mnie jeszcze raz (żeby mieć pewność szybkiej odpowiedzi, ponieważ wszystkie wiadomości trafiły do osobnego folderu i dopiero mam zamiar je posegregować, bo większość z nich nadaje się tylko do kosza lub folderu spam), a pytania z poprzednich komentarzy piszcie pod tym postem, bo sami wiecie, ile się tego nazbierało, a tak to prawdopodobnej odpowiedzi możecie oczekiwać jeszcze tego samego dnia koło 19:30 lub najpóźniej dnia następnego o tej samej porze.
Po trzecie: z mojej strony obietnica- KOLEJNY RAZ NIE ZNIKNĘ! I tym razem mówię to poważnie, ale wiem, że straconego zaufania tak szybko nie odzyskam...
I ostatnie, o co chcę Was prosić: jeżeli macie jakieś tematy, które chcecie poruszyć na blogu, pytania lub problemy, które zainteresowałyby wszystkich i/lub oni też mogą mieć takie problemy, to piszcie, a obiecuję, że jeżeli temat będzie ciekawy, to pojawi się na blogu (o ile nie będziecie mieć nic przeciwko).
Pozdrawiam
Yoshike
PS
Cieszy mnie moderacja komentarzy, ponieważ przynajmniej spam się już więcej tutaj nie pojawi :D
Dobre i złe decyzje
Poznałam też kilka naprawdę fantastycznych osób, przez co całkowicie zmieniło się moje spojrzenie na świat i postrzeganie istot magicznych. Już podczas szkolenia jesteśmy łączeniu w coś w rodzaju drużyny. Zazwyczaj starają się, żeby był to przedstawiciel każdej grupy i w podobnym wieku... ale jak wiadomo z tym czasami ciężko bywa... chociaż obecnie dołącza dużo młodych osób. Moja drużyna składa się z 3 chłopaków i 2 dziewczyn (z których 1 jestem ja).
Pierwszym z chłopaków jest Rin (wspominałam już o nim): 27-letni wampir z 1,5-rocznym stażem. Powiedzmy, że znalazł się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. Kiedy go znaleziono był na skraju śmierci, ale jeden z wampirów Sojuszu uratował go przemieniając w wampira (o co Rin ciągle się wścieka).
Drugi to Kartezjusz: nigdy nie chce nam nic powiedzieć o sobie, tak więc nie znam ani jego wieku (wygląda na 15 lat), ani jaką frakcję reprezentuje. Niemniej wiemy, że pochodzi z Japonii i sprawiał tam dość spore problemy, dlatego wysłano go tutaj.
Ostatni nazywa się Koliber: ma 21 lat i jest dość niski, jak przystało na fauna. Tak, tak... trudno uwierzyć w ich istnienie. Sama też byłam zdziwiona. Dołączył jakiś tydzień po mnie i ma nieco dziwne poczucie humoru, ale można się z nim dogadać.
Jedyną dziewczyną oprócz mnie jest Kalia: ma 19 lat, jak ja i jest czarownicą. Dokładnie nie wie skąd pochodzi jej moc, ale prawdopodobnie odziedziczyła ją po linii ojca, którego nigdy nie poznała.
I na końcu o mnie. Tradycją jest, że po inicjacji wybieramy sobie nowe imię na znak rozpoczęcia "nowego życia". Moje nowe imię to Yuki, czyli po japońsku śnieg :) Niemniej nadal będę podpisywać się swoim starym imieniem.
Teraz przejdę do drugiej części posta... czyli o złych decyzjach.
Po pierwsze: nigdy nie rozpoczęłabym poszukiwań wampirów, gdybym wiedziała, że zakończy się to dzisiejszą sytuacją. Mogłabym wtedy żyć spokojnie, nieświadoma niczego.
Po drugie: nie podjęłabym ponownie decyzji o zostaniu wilkołakiem. I nie chodzi tutaj o ból związany z przemianą czy tracenie kontroli nad własnym ciałem podczas pełni. Ale o tym więcej następnym razem.
Po trzecie: nigdy nie powinnam angażować w moje życie człowieka, nawet zafascynowanego tym światem i świadomego konsekwencji. Na szczęście nie stało się nic poważnego, ale wolę nie myśleć jak poważne mogłyby być konsekwencje moich decyzji. Niemniej naprawiłam swój błąd i zerwałam wszystkie kontakty z przyjaciółmi z liceum, co nie było takie trudne, ponieważ wyjechałam na studia.
To chyba tyle błędów jakie poczyniłam... tak mi się przynajmniej wydaje.
Na koniec powiem tylko kilka słów na temat bloga. Otrzymałam pozwolenie od mistrza na dalsze prowadzenie go i nawet pozwolono mi opisywać tutaj o Sojuszu Hekate, drużynie i treningu (bez podawania szczegółów). Tak więc do następnego piątku.
Yoshike
niedziela, 25 stycznia 2015
Bardzo zabawne
Piszę z telefonu, bo innej opcji nie mam. Stale jestem w ruchu. Dzisiaj akurat siedzę w Warszawie.
Po pierwsze chcę podziękować Rinowi za odzyskanie hasła do bloga, bo zmieniłam hasło... po czym go zapomniałam i miałam przez to problemy z kontem.
Po drugie: wprowadzam od jutra ograniczenia dla komentarzy. Każdy komentarz przejdzie przez zatwierdzenie.
Po trzecie: wracam do starej formy bloga- jeden autor.
Po czwarte: przyznam się Wam do jednej rzeczy... te wszystkie powroty były nieudane, ponieważ ogarnęło mnie pewne zniechęcenie do prowadzenia bloga.
Niemniej kilka osób wzięło się za mnie i poważnie ze mną porozmawiało. Obiecali także, że zmuszą mnie do pisania choćby jednej notki w tygodniu. Najprawdopodobniej w piątki będę zamieszczać wpisy.
Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną przez ten cały czas.
Pozdrawiam
niedziela, 17 sierpnia 2014
Sojusz Hekate
Sprawy nie mają się źle. Po prostu część z magicznych stwierdziło, że woli starodawnym zwyczajem spotykać się na wiecach i jak to było w Atenach wszyscy mamy decydować.
Poza tym wyszły machinacje w "wyższych" sferach. Jakieś dziwne pakty, usuwanie niewygodnych członków ze społeczności.
Pomysł na zawiązanie sojuszu dały czarownice. One od dawna żyją w "anarchicznej" społeczności, gdzie każda rodzina sama o sobie stanowi. A jako, że zawsze dążyły do pokojowej koegzystencji z innymi magicznymi, to ten pomysł wydał im się idealny.
Na początku zawarły go tylko niektóre wilkołaki i większość miejscowych czarownic. Potem dołączyło kilku innych zmiennokształtnych i Dzieci Natury, a obecnie Sojusz Hekate liczy około 47 pełnoprawnych członków.
A czym jest Sojusz Hekate?
Wczoraj bardzo długo rozmawiałam na ten temat z moją współlokatorką, która od początku zaangażowała się w zawiązanie sojuszu i stwierdziłam, że działają w słusznej sprawie.
To społeczność magicznych, którzy chcą żyć w pokoju i wspólnie podejmować decyzje. Potocznie nazywamy to "rodziną". Wszyscy są tutaj równi, niezależnie od grupy, do której należą. Wspieramy się wzajemnie i pomimo kłótni, których nie da się uniknąć po tak długim czasie wzajemnej nienawiści, staramy się powściągnąć własne temperamenty, by móc razem działać.
Właściwie dlaczego Hekate?
Otóż jak zapewne niektórzy wiedzą w mitologii greckiej Hekate była bognią czarów, magii, ciemności i widm.
Z czasem jednak jej wizerunek uległ zmianie. Umiłowana przez bogów, faworytka Zeusa, któremu piastowała dzieci, stała się łaskawa dla ludzi: zsyła bogactwo, siłę i sławę, osłania żołnierzy w bitwach i żeglarzy na morzu, czuwa nad sprawiedliwością w sądach i prowadzi zawodników do mety.
(Informacje pochodzą z Wikipedii)
Jesteśmy Dziećmi Magii, które pragną być silne i sprawiedliwe, a w przypadku konfliktów będziemy prosić Królową Magii o pomoc i by czuwała nad nami.
Jutro opowiem Wam jak wygląda życie w naszej małej społeczności.
Dobranoc
Yoshike
sobota, 16 sierpnia 2014
Podziękowania
Chciałabym podziękować wszystkim, którzy wytrwali do mojego powrotu. To było niezwykle trudne zadanie i niezmiernie cieszy mnie fakt, że ktokolwiek zdołał tak długo wytwać. Naprawdę myślałam, że zastanę tu całkowite pustki i stagnację.
Jesteście wielcy!
Dobra ludzie
Wiem, że dość dawno mnie nie było. Najpierw matura, a potem praca. Już oficjalnie mogę powiedzieć, że jestem studentką.
Co do spraw spotkań itp. Jeżeli macie ochotę to mogę bez problemu spotkać się z ludźmi w Katowicach.
Czy są jakieś nowości? A i owszem. Asha ma się już dobrze. Odezwie się po wakacjach, bo wyjechała gdzieś z rodzicami.
Ja byłam nieco oderwana od świata i jeszcze nie wszystko ograniam, ale w powietrzu coś wisi. Bynajmniej nie chodzi tutaj o sprawy na Ukrainie, a nieco zagmatwaną sytuację na miejscu.
Okazało się, że miejscowa Starszyzna jest przekłamana i działa na szkodę rasy, dlatego część wilkołaków porzuciła Tradycje i zawiązała Sojusz Hekate. Mnie także próbowali już zwerbować (a wróciłam zaledwie wczoraj).
Jednak wolę pozostać neutralną, dopóki się czegoś nie dowiem więcej.
Pozdrawiam
Yoshike
PS
Nie czytałam jak na razie komentarzy, więc nawet nie wiem, co tam wypisywaliście.
Posty będą się pojawiać codziennie. Nie wiem jednak jakiej długości będą.
poniedziałek, 14 kwietnia 2014
Szkolne wifi
Znowu nie było w szkole internetu, więc piszę z domu. Przestałam należeć do sfory... Stałam się kimś w rodzaju wolnego strzelca. Z wampirami mam na razie spokój. Zawarliśmy coś jakby rozejm. Do września nie mieszamy się nawzajem w swoje sprawy.
Księżyc ma na mnie coraz mniejszy wpływ... na szczęście.
Znalazłam też w okolicy fajną miejscówkę: klub dla istot paranormalnych. Spotkałam kilka czarownic, jednego łowcę i wdałam się w kłótnię z upadłym...
To właśnie wilkołaki, będące tam stałymi klientami, doradziły mi wystąpienie ze stada i życie na własną rękę. Są plusy i minusy takiego życia. Nikt mi nie chroni dupy i mogę liczyć tylko na siebie, ale przynajmniej nie muszę słuchać niczyjego zrzędzenia i podążam własną drogą.
Asha czuje się znacznie lepiej i lekarz pozwolił jej za 2 tygodnie wrócić do szkoły...
Na razie to tyle.
Yoshike
niedziela, 13 kwietnia 2014
Matura
Miałam uczyć się do matury, ale w sumie mam kilka minut na napisanie czegoś, a niektóre komentarze mnie rozwalają.
Moje życie wróciło do normy (czyt. weszłam na wyższy stopień wtajemniczenia).
Co do Ashy... Dobrze dowiedzieć się, że zaginęła. Jeszcze dzisiaj rano z nią rozmawiałam. Po prostu na razie nie chodzi do szkoły, ponieważ ma nauczanie indywidualne i rehabilitację.
W wakacje wyjeżdżamy we trzy (ja, Asha i Noki) do stadniny koni, więc najprawdopodobniej w czerwcu zawieszę działalność bloga na pewien czas.
Jutro napiszę ze szkoły trochę więcej na ten temat...
Yoshike
środa, 8 stycznia 2014
Bazgroły bez tematu
Najpierw kilka słów o Ashy i od Ashy :)
Okazało się, że jej rany są mniej poważne niż myśleliśmy i wczoraj została wypisana do domu. Obecnie odpoczywa i wraca do zdrowia.
Tajemniczy wampir na razie się nie pojawia. Przynajmniej ja go ostatnimi czasy nie widuję. Mam nadzieję, że sobie odpuścił.
Asha czuje się już lepiej, ale z powodu złamanej ręki nie jest w stanie pisać. Dlatego przekazuję Wam wiadomość od niej, następującej treści:
"Witajcie ludziska
Moje zdrowie nie pozwala mi przez jeszcze jakieś 3 tygodnie do Was pisać, ale się nie martwcie. Zakazałam Yoshi usuwać tego bloga i nakazałam jej zamieszczać posty w każdej wolnej chwili. Ale pamiętajcie, że ona za kilka miesięcy ma maturę.
Czuję się coraz lepiej i trochę męczy mnie to ciągłe leżenie. Na szczęście mam znajomych, których mogę męczyć rozmową. Nadal możecie mi zadawać różne dziwne pytania, bo codziennie z braku urozmaicenia, zaglądam na bloga.
Całuski
Asha"
Nie przejmujcie się jej nietypowym zachowaniem, jest obecnie na mocnych lekach ;p
A na zakończenie chciałam napisać o jeszcze jednej rzeczy. Mianowicie o procesie transformacji, gdyż mailowo piszę z kilkoma osobami i został poruszony ten temat. Pozwoli Wam to też zrozumieć, co stało się z Ashą (zamierzam opisać przebieg tamtego dnia).
Sprawa wygląda następująco: pierwsza przemiana jest bardzo bolesna. To jakby ktoś łamał ci kości i zrywał ścięgna. Wbrew temu, co pokazują w filmach, sam proces nie trwa kilku sekund, a prawie 0,5-1 godzinę. Kolejne przemiany stają się mniej bolesne, ponieważ ciało przyzwyczaja się do transformacji i wytwarza specjalne endorfiny. Ja jestem wilkołakiem mniej więcej pół roku i u mnie ten proces trwa około 15-20 minut. Rekord w prędkości przejścia przemiany wynosi 7 minut 42 sekundy. Wilkołaki mają dziwny nawyk konkurowania we wszystkim xD Obecnie proces mojej przemiany ograniczył się do bólu głowy (jakby ktoś mi miażdżył czaszkę) i mrowienia/odrętwienia w całym ciele. Niemniej, zaraz po przemianie jestem otumaniona i działają u mnie instynkty wilka. Przez pierwsze kilka minut jestem dość niebezpieczna.
I to właśnie spotkało Ashę. Bardzo nalegała na to, żeby ją zabrać na którąś z przemian. Mniej więcej tydzień po pełni jest najbezpieczniejszy na przemianę i pozwoliłam jej iść ze mną. Postawiłam jej jeden warunek: ma pozostać w bezpiecznej odległości, schowana na drzewie. Oczywiście, wcześniej uprzedziłam ją o procesie przemiany. Niestety, nie posłuchała mnie i po tym, jak zobaczyła, że zwijam się z bólu na ziemi, zeszła z drzewa i podbiegła do mnie. Pamiętam to jak przez mgłę, ale chyba odrzuciłam ją łapą (byłam w połowie przemiany do pełnej formy). Zaraz potem, gdy dokończyłam przemianę i uzyskałam kontrolę nad sobą, wezwałam jednego z braci, który zawiózł ją do szpitala. Na szczęście, lekarze nie mieli żadnych podejrzeń. Ich diagnoza: atak dzikiego zwierzęcia, może niedźwiedzia.
Teraz mam zakaz samodzielnych przemian. Mogę jedynie w czasie pełni dokonać (przymusowej) transformacji pod okiem jednego z członków watahy.
Mam nadzieję, że ten post chociaż trochę Was zaciekawił.
Yoshike
czwartek, 26 grudnia 2013
Dylemat
Po pierwsze i tak większość z Was to hejterzy... Bo to teraz takie modne.
Po drugie, przeze mnie Asha jest teraz w szpitalu. I bynajmniej nie ma to nic wspólnego z wampirami.
Kazałam trzymać jej się z daleka, kiedy jest pełnia, ale ona nie posłuchała. Ma teraz poważne rany. I to nawet nie ja ją uratowałam tylko... wampir.
Jestem teraz w kompletnej rozsypce. Noki podchodzi do wszystkiego sarkastycznie, bądź ironicznie. Moje stado chce, żebym wyjechała. Jako tako trzymam się tylko dzięki współlokatorce.
Nie mogę usiedzieć na miejscu. Byłam pewna, że w końcu coś pójdzie nie tak.
W dodatku ten wampir uważa, że jestem niebezpieczna i ciągle tutaj przychodzi. Obserwuje mnie. Żaden mój ruch nie ujdzie jego uwadze.
W głowie mam totalny chaos.
Yoshike
środa, 11 grudnia 2013
Wierzenia Yoshi
Według wilkołaków są 4 bogowie: Słońce, Księżyc, Niebo i Ziemia. Narysuje na kartce powiązania między nimi i tutaj wstawię.
Niebo i Ziemia żyły w pokoju i postanowiły zasiedlić Matkę. Ludzie rozwijali się, ale nie byli podobni do swoich stwórców. Chcieli mieć wszystko dla siebie. Słońce i Księżyc postanowili stworzyć własne rasy, które będą mogły powstrzymywać zachłanność ludzi. Jednak nowe istoty miały inne plany i wypowiedziały posłuszeństwo. Słońce wyklął swoje dzieci i tak narodziły się wampiry. Natomiast bogini Księżyca także była zła na wilkołaki i postanowiła podporządkować sobie je za pomocą pełni. Z czasem wampiry i wilkołaki stały się odporne na "klątwę" swoich stwórców.
A teraz trzymajcie za mnie kciuki, bo mam sprawdzian. I nic się nie uczyłam. Nauczyłam się tego od Noki: "po co się uczyć... co ma być, to będzie".
Asha
wtorek, 3 grudnia 2013
Moja decyzja
Tym razem to nie wina Ashy, że nie ma kolejnego posta, lecz moja. Powiedziałam jej, że kolejny ja napiszę.
Jeśli chodzi o moje wygnanie, to Asha chyba nie całkiem mnie zrozumiała. Sama zdecydowałam o odejściu.
Widzicie... Wcześniej przywódcą mojej sfory był Alan i wszystko było w porządku. Ale jakiś czas temu wyzwał go na pojedynek syn i niestety wygrał, zabijając swojego ojca. Karol jest arogancki i traktował wszystkich z góry, więc kiedy wygnał swoich braci, ja i jeszcze kilka innych wilkołaków opuściliśmy stado razem z nimi.
Nadal tworzymy jedną grupę (8-osobową), ale jesteśmy pozbawieni terytorium. Naszym przywódcą jest teraz Marcin (wilk, który mnie przemienił) i załatwia ze Starszyzną prawo do pewnego terenu niedaleko. Możliwe, że już niedługo będziemy pełnoprawną watahą :)
Nie mam teraz zbyt dużo czasu i muszę się streszczać.
Yoshike
czwartek, 28 listopada 2013
Prawdziwe
Wyobraźcie sobie starego człowieka w ciele nastolatka. U wampirów nie zwalnia proces produkcji nowych komórek (Yoshi chyba o tym wspominała) i nie dochodzi do "zużycia materiału" xD
Dlaczego wampiry unikają ludzi? Bo boją się straty i bólu. Każdy z nas stara się unikać cierpienia. Wampiry też tak robią. Żyją w zamkniętych społecznościach i izolują się od ludzkości, aby zapobiec przywiązaniu się do jakiegoś człowieka.
Wyobraźcie sobie, że kogoś pokochacie i zdajecie sobie, że ta osoba będzie się starzeć i zapragnie mieć dzieci... Wiele wampirzyc rozpacza z tego powodu, nienawidzi swoich "stwórców", a miłość przez to umiera. Zapewne wiele czytelniczek powiedziałoby, że nie chce mieć dzieci. Teraz może tak jest, ale po kilku wiekach zmienicie zdanie.
Wampirze związki czasami decydują się na dzieci. Pewnie zastanawiacie się teraz w jaki sposób. Najczęściej poprzez adopcję małego dziecka i wychowywania go. Nigdy nie przemieniają dziecka w wampira. Jakiś kodeks im tego zabrania. Co prawda, adoptowane dzieci mogą zostać przemienione, jeżeli tak zadecydują, ale dopiero po ukończeniu 20. roku życia.
Bardzo rzadko natomiast występują związki mieszane człowiek-wampir. Kończą się w ten sam sposób: rozstanie albo przemiana. Innej opcji nie ma ;p
Jedno jest prawdą. Dla większości z nich jesteśmy jedynie pożywieniem i ten pogląd raczej się nie zmieni :/ Osobiście wolę zostać człowiekiem, ale chciałabym poznać jakiegoś wampira (za co dostało mi się po uszach od Yoshi xD).
Niektóre wampiry nie potrafią sobie też poradzić z presją nieśmiertelności i popadają w depresję. Zazwyczaj wskutek tego stają się pustelnikami. Inne radzą sobie w inny sposób: przypominają wiecznie imprezujące nastolatki.
Nie mam doświadczenia Yoshike w prowadzeniu bloga, dlatego moja wypowiedź może być chaotyczna, a poza tym nie mam pojęcia co i jak napisać... Narka
Asha
PS
Jutro post o wilkołakach, który Wam obiecałam jakieś kilka dni temu :)
środa, 27 listopada 2013
Zbieranie materiałów
Prosiliście, żebym napisała coś o wampirach, więc męczę wszystkich w około i mozolnie wyciągam z nich informacje. Yoshike nie ma przeze mnie odpoczynku po maturach... Podobnie Noki. Ale już jutro powinnam mieć na tyle źródeł, że skrobnę dłuższy esej na temat wampirzej egzystencji ;p
Do tego czasu proszę Was o cierpliwość i przepraszam za wszelką zwłokę i utrudnienia... Narka
Asha
niedziela, 24 listopada 2013
Wilki a wilkołaki
Temat społeczności wilkołackiej (nie mam pojęcia czy dobrze to odmieniłam xD) interesuje mnie chyba równie mocno, jak Was. Dlatego na ten temat mogę napisać kilka słów ;)
Otóż przypominają one nieco ucywilizowane sfory wilków (normalnych zwierząt mieszkających w lesie ;p). Panuje tam ścisła hierarchia i prawo silniejszego. W przeciwieństwie jednak do tradycyjnej watahy w stadzie wilkołaków wszystkie samice (kobiety) mają prawo do rodzenia potomstwa (czy ja wiem czy to jakiś przywilej xD).
Jeżeli przywódca (alfa) zostanie pokonany... czyli zabity... jego synowie muszą opuścić sforę. Często zdarza się, że niektórzy członkowie odchodzą razem z nimi, gdy nie chcą zaakceptować nowego alfy.
Wilkołaki nie wiążą się z ludźmi, a jeśli już, to przemieniają go :D
Wygnany członek stada zmuszony jest do radzenia sobie samemu. Najczęściej wtedy ma kilka opcji do wyboru:
- Zostaje samotnym wilkiem bez terytorium, takim wędrownikiem (nie może przebywać na terenach wilczych stad).
Osoby wybierające ten tryb życia kojarzą mi się z motocyklistami w skórach, podróżujący od miasta do miasta ;p
- Dają początek nowej sforze (znajdują partnera i zajmują nowe terytorium)
- Dołączają do innej watahy.
Zdarza się, że wilkołaki same wybierają samotny tryb życia, chociaż to ponoć bardzo rzadkie zjawisko. Innym powodem opuszczenia stada jest znalezienie partnera-wilkołaka. Są różne opcje:
A) wilkołak-samotnik: taki osobnik zazwyczaj nie chce dołączać do żadnej sfory, bo sam sobie jest panem. Wtedy zakładają nowe stado.
B) wilkołak z innej watahy: zazwyczaj to wilkołaczka opuszcza swoje stado i przechodzi do sfory męża (moim zdaniem to dyskryminacja xD).
C) małżeństwo aranżowane: wbrew pozorom to bardzo częste zjawisko. 1/4 małżeństw wilkołaków jest aranżowanych przez rodziców.
Następnym razem opowiem Wam o wierzeniach większości watah i kulcie Księżyca, bo to też bardzo ciekawy temat :)
Większość podanych tutaj informacji pochodzi od Yoshike lub z opowieści innych wilkołaków, które dzięki niej poznałam ;D
Asha
sobota, 23 listopada 2013
Przepraszam
Cześć wszystkim. Posty dodaję przez tablet i coś musiało być nie tak, bo się nie dodał- stąd jednodniowe opóźnienie.
Mieliśmy wczoraj naradę. Nie wiem czy Yoshike zdążyła już Wam wspomnieć, ale w naszej szkole zawiązało się małe nieoficjalne kółko zjawisk paranormalnych :) Może nadmienię w jaki sposób powstało.
Otóż Yoshi chodzi do klasy z Noki- Gotką zafascynowaną światem mroku, ale podchodzącą do tego tematu sceptycznie i ciągle się kłócą o to. Pomimo to się przyjaźnią. Często w piątki przesiadują przed lekcjami w bibliotece. Tam właśnie spotkał je Kamil, którego zaciekawiły ich poglądy. Potem doszłam ja, a na końcu dołączył Łukasz, chłopak mojej koleżanki z klasy, który twierdzi, że jest medium.
Zapewne zastanawiacie się, co tam robimy... Nic specjalnego. Wczoraj akurat rozwiązywaliśmy pewne problemy. Mój brat uważa, że wstąpiłam do sekty i doniósł na mnie rodzicom, Yoshike została wyrzucona ze sfory za złamanie zasad watahy (opowie Wam o tym sama w piątek), a Łukasz bawił się w wywoływanie duchów i ma z tego powodu same problemy... Do tego Noki ciągle wagaruje i ostatnio nakrył ją nauczyciel. Jakby tego było mało, nie znajdujemy się obecnie pod opieką żadnej sfory ani klanu Łowców, więc wampiry znowu próbują się nas pozbyć. Byłam tak wystraszona po wczorajszym dniu, że dzisiaj cały czas byłam w domu i wzdrygałam się na każdy nieznany lub niespodziewany dźwięk.
Na dziś wystarczy tych emocji. Jutro kolejna porcja.
Pozdrówka
PS
Serdecznie zapraszam na bloga Noki. Nie znajdziecie tam niczego o wampirach, lecz "zwykły" pamiętnik nastolatki: niespokojne-zycie-gotki.blogspot.com
Po drugie, Yoshike kazała mi się nie przejmować uszczypliwymi komentarzami. Moim zadaniem jest spisywanie Waszych wiadomości spod postów i przekazywanie ich jej. Będzie na niektóre odpisywać, a ja będę zamieszczać je tutaj w jej imieniu.
Prosiła, abyście trzymali za nią kciuki, bo wtorek-piątek pisze próbne matury. Kazała też wszystkich serdecznie pozdrowić.
czwartek, 21 listopada 2013
Witajcie
Dzisiejszego dnia tylko się przedstawię, a od jutra biorę się ostro do roboty xD
Jestem Asha i mam 17 lat. Chodzę do tej samej szkoły co Yoshike, ale jestem klasę niżej. Jestem zwykłą szarą nastolatką- człowiekiem i z magią nie mam nic wspólnego.
Do spraw wampirów i wilkołaków podchodziłam sceptycznie... do pewnego czasu. Kilka miesięcy temu wracając późnym wieczorem z kina zostałam zaatakowana przez "coś". Uratowali mnie wtedy Łowcy... Proponowali mi nawet szkolenie, ale to nie dla mnie.
Po tym wydarzeniu starałam się żyć normalnie i udawać, że nic się nie stało... To się chyba nazywa wyparciem.
Jakiś czas później usłyszałam rozmowę Yoshi o tym blogu i zaczęłam z nią rozmawiać. Bardzo mi wtedy pomogła i mogę stwierdzić, że dołączyłam do jej małego "kręgu".
Nadal nie wszystko wiem i wiele się muszę jeszcze nauczyć, ale pozostaję w stałym kontakcie z Yoshike, więc mój brak wiedzy nie powinien być przeszkodą.
Ten post całkowicie wyczerpałam. Narka
środa, 20 listopada 2013
Koniec
Jak widzicie, ostatnimi czasy nie mam wcale dla Was czasu, dlatego zawieszam swoją działalność. Nie martwcie się jednak, bo to nie oznacza końca tego bloga ;)
Już od jutra nową autorką będzie Asha. Ma więcej czasu ode mnie i jest w stanie codziennie zamieszczać notki.
Ja także będę od czasu do czasu tu zaglądać, więc nie żegnam się z Wami na zawsze xD
Pozdrawiam
Yoshike
piątek, 18 października 2013
Jeszcze trochę o wilkołakach (ale nie tylko)
Czy wilkołaki mają zdolność regeneracji, czy można je zabić jak normalnego człowieka? Jaka jest różnica pod tym względem między wampirem i wilkołakiem (oprócz długowieczności i nieśmiertelności)?
Daria :)
Nie ma tak, że jakoś błyskawicznie się leczą... Pach, 2 dni i już zdrowi. Ale nie chorują na grypę i tym podobne choroby. Też np. rany nie goją się tak długo, chociaż pomimo tego, to i tak trwa to koło tygodnia, dwóch.
Bardzo lubie twojego bloga :) Postaraj sie prosze odpowiedziec na pytanie: jak zostac wampirem albo wilkolakiem ? czy te rytułały działają,bo mi sie nie uało... czy są jakieś prostrze sposoby ? jak są to napisz wszystkie. bardzo chcialabym stac sie ktoryms z nich.zwlaszcza wampirem . chcialabym tez spytac jak rozpznac ktores z nich. tak na ulicy albo w szkole.
Większość osób, które kiedykolwiek chciało zostać wampirami, zmienia decyzję już po 2 tygodniach. Moja kuzynka też kiedyś marzyła, żeby zostać jednś z nich, a teraz to najchętniej wszystkie by je wybiła. Dość trudno rozpoznać wampira i wilkołaka na ulicy, o czym świadczy to, że nie zorientowałam się przez długi okres, że mój przyjaciel raz w miesiącu obleka się w sierść. Istnieje na rynku wiele kosmetyków, które pomagają też wampirom kamuflować się.
czy podczas swojej pierwszej przemiany w wilka podczas pelni ktos w domu moze sie obudzic? chcialabym nim byc ale boje sie ze po wykonaniu rytualu krwi moich bliskich zaniepokoilyby te dziwne objawy przez 2 tygodnie. jak to sie odbywa? czy jak sie jest wilkolakiem przez rytuał mozna powiedziec o tym rodzicom ?
Żadna z przemian nie może odbyć się w domu. Zazwyczaj podczas pełni nocuję u kogoś z moich wilczych przyjaciół lub jeżdżę na "biwaki". Kiedy nauczę się panować nad moimi przemianami, to owszem mogę zostać w domu, ale wtedy pozostanę człowiekiem. A moi rodzice nadal nie wiedzą, że jestem wilkołakiem. Najprawdopodobniej za rok wyjadę na studia, więc łatwiej będzie mi to ukrywać. Ogólnego zakazu mówienia nie ma, ale niektórym trudno w coś takiego uwierzyć, a nawet jeśli nie pomyślą, że dziecko coś bierze, to trudno pogodzić się ze świadomością, że syn/córka nie jest już "człowiekiem".
czemu sie zdecydowałaś zostać wilkołakiem??
Sama nie wiem, dlaczego akurat wilkołak. Może dlatego, że podoba mi się ich styl życia. Zawsze kochałam lasy i biwaki, poza tym część moich znajomych nimi jest i to oni namówili mnie, żebym dołączyła do ich "bandy". Kolejnym powodem było, jak już wspominałam, rosnące zagrożenie ze strony wampirów. Moja działalność nie przypadła im do gustu.
Jak na razie to tyle. Nie wiem czy uda mi się napisać coś za tydzień, bo możliwe, że będziemy pisać próbną maturę z angielskiego... Ale z pewnością postaram się coś skrobnąć ;)
Pozdrawiam
piątek, 4 października 2013
Przemiana w wilka
A więc pierwszego wilkołaka poznałam wiele lat temu (nie wiedziałam wtedy, że nim jest). To mój przyjaciel z dzieciństwa. Darek mieszkał tuż koło mnie. Razem chodziliśmy do szkoły, bawiliśmy się na podwórku. O tym, że jest wilkołakiem dowiedziałam się już po śmierci mojej siostry... Nie mogłam się pogodzić z jej śmiercią, obwiniałam się o to, że jej nie ma i chciałam się zemścić... Postanowiłam znaleźć winnego jej śmierci na własną rękę. To był jeden z trudniejszych okresów w moim życiu. Ale Darek wyciągnął mnie z depresji i jednocześnie uratował życie, bo zapewne gdyby nie on, to ten blog wcale by nie powstał.
Teraz o tym jak się nim stałam. Postaram się opisać to jak najdokładniej, ale będzie to dość trudne. Ogólnie doświadczenie dość niesamowite. Na początku składa się przysięgę wierności, itp. Nie pamiętam dokładnie całej formułki, ale ogóleni chodziło o nie zdradzenie tożsamości członków watahy, podporządkowanie się woli alfy i wspieraniu stada. Następnie zostaje się zaprowadzonym do starszyzny i staje się w kręgu, gdzie "bracia i siostry" ofiarują swoją krew i życie dla nowego członka. Na końcu kielich wylądował w moich rękach. Po przyjęciu "ofiary" zaczynają się pieśni w pradawnym języku wilków. Dalej nie jestem w stanie opowiedzieć Wam, co się działo, bo odpłynęłam. Obudziłam się następnego dnia w namiocie.
I pytaliście też mnie, dlaczego podjęłam taki krok... Otóż stwierdziłam, że stało się zbyt niebezpieczne dalsze przebywanie w ludzkim ciele. Łowcą nie chciałam zostać, bo niezbyt podobała mi się perspektywa porzucenia rodziny i znajomych, a poza tym kilka wilkołaków już znałam i pomimo swoich "zdolności" nadal pozostali emocjonalnie ludźmi.
Musicie zrozumieć jeszcze jedno: jestem obecnie w klasie maturalnej i nie zawsze uda mi się być przed lekcjami w szkole, bo albo mam przygotowanie do matury lub piszemy próbną maturę, bądź (jak np. tydzień temu) mieliśmy przygotowanie do Jarmarku Norbertańskiego w Zabierzowie.
Dobrze że wróciłaś :) Byłam zaskoczona kiedy przeczytałam, że przemieniłaś się w wilkołaka ale teraz to może nawet lepiej, bo wiesz coraz więcej. Zazdroszczę Ci, też chciałabym być długowieczna i móc przemieniać się w wilka kiedy tego zapragnę. Dwa pytanka- Czy tylko podczas pełni możesz się przemieniać? Kiedy zrobisz jakieś spotkanie?
Pozdrawiam,
Daria
Zmieniać się mogę kiedy chcę, jednak nie nauczyłam się jeszcze do końca powstrzymywać przed przemianami w czasie pełni. Spotkanie postaram się zrobić w listopadzie, a wszystkich chętnych prosiłabym o przesłanie maila na adres: czarna.koniara
a jakie masz zdloności jako werewolf
Jestem nieco bardziej wytrzymała fizycznie (nie męczę się tak szybko), mam lepszy wzrok nocą i dorównuję siłą wampirowi.
Trochę to żalowe , bo opisujesz coś co może nie istnieć. Wcześniej może w to wierzyłem ale teraz starszy się wymyślić wszystko no bo skąd byś wiedziała jak wygląda wilkolak w wilczej postaci ? Przeglądalas się w lustrze ?? Hahaha
Nie przeglądałam się w lustrze, ale mam przecież oczy. Widziałam inne wilkołaki, jak się przemieniają.
Pozdrawiam :)